Rewolucja streamingowa dotarła do Polski z całą siłą. W ciągu ostatnich siedmiu lat polskie produkcje serialowe przeszły metamorfozę – od opowieści skierowanych wyłącznie do krajowej widowni do produkcji, które podbijają rankingi w Czechach, Rumunii, a nawet Niemczech. Co się zmieniło i które tytuły są warte uwagi?
Netflix w Polsce: Od Lokalnych Inwestycji do Globalnych Hitów
Netflix wszedł na polski rynek w 2016 roku, ale pierwsze oryginalne polskie produkcje pojawiły się dopiero w 2018. Sexify (2021) – komedia o trzech studentkach projektujących aplikację erotyczną – okazała się niespodziewanym sukcesem: seriall trafił na listy popularności w kilkunastu krajach europejskich i doczekał się drugiego sezonu.
Nieco inaczej pozycjonuje się Szadź (2021) – mroczny kryminał osadzony w zimowej Polsce, z Lesławem Żurkiem w roli głównej. Twórcy świadomie nawiązywali do estetyki skandynawskich thrillerów, ale zakorzenili historię w polskich realiach: małe miasto, stare porachunki, lokalna polityka.
Czym różni się nowa polska produkcja od lat 90. i 2000.?
Zmienił się przede wszystkim budżet i standard techniczny. Seriale finansowane przez platformy streamingowe mają budżety zbliżone do średniej europejskiej: od 1 do 3 milionów złotych za odcinek. Zdjęcia, montaż i muzyka są porównywalne z produkcjami z Niemiec czy Skandynawii.
Zmieniła się też struktura narracyjna – odcinki są krótsze (30–50 minut), tempo szybsze, cliffhangery bardziej wyrachowane. Twórcy doskonale rozumieją, że widzowie oglądają na telefonie i tablecie, i projektują pod to doświadczenie.
1670 – Satyra, Która Podbiła Polskę
Bez wątpienia najgłośniejszą polską premierą serialową ostatnich lat jest 1670 (Netflix, 2023) – mockumentary osadzone w XVII-wiecznej Polsce. Twórcy zastosowali format znany z Biura czy What We Do in the Shadows, ale treść jest głęboko polska: pańszczyzna, klasa szlachecka, ksenofobia, religijność na pokaz.
Serial zebrał znakomite recenzje i wywołał szeroką debatę o polskiej tożsamości. Krytycy zwracali uwagę, że satyra Jakuba Rużyłło trafia celnie w mechanizmy, które – jak sugeruje seria – funkcjonują do dziś.
Inne tytuły warte uwagi
- Warszawianka (Canal+, 2019) – surowy portret warszawskiej kamienicy w trzech epokach
- Rojst (Netflix, 2018) – kryminał retro z lat 80., nagradzany na festiwalach
- Wataha (HBO, 2014–2020) – serial pogranicza, uznawany za pierwszy polski serial premium
- Belfer (Polsat Box, 2016) – psychologiczny thriller szkolny z Maciejem Stuhrem
Warszawa, centrum polskiej produkcji filmowej i serialowej, fot. Wikimedia Commons
Canal+ i HBO: Ambitna Alternatywa
Podczas gdy Netflix celuje w szeroką publiczność, Canal+ i HBO stawiają na bardziej ambitne projekty. Warszawianka Katarzyny Adamik to miniserialna opowieść o kamienicy przy jednej z centralnych ulic Warszawy – śledzona przez trzy pokolenia mieszkańców w trzech różnych epokach historycznych: II RP, PRL i współczesność.
Format miniserialu – 6–8 odcinków, zamknięta narracja, wysoki budżet – pozwala na głębię, której trudno osiągnąć w 20-odcinkowym sezonie. Canal+ wyprodukował w tej formule m.in. Ślepnąc od świateł (2018) – adaptację kultowej powieści Jakuba Żulczyka o nocnym życiu Warszawy.
Player i TVN: Popularne Gatunki w Jakości Premium
Platformy należące do polskich nadawców nie pozostają w tyle. Player (TVN) postawił na kryminały i thrillery: Rój (2023) – historia masowego ucieczki pszczół rzeźbiąca portret prowincjonalnej Polski – zebrał dobre recenzje i wysoką oglądalność.
Charakterystyczne dla polskich platform jest sięganie po adaptacje literatury. Polska proza lat 2010. – Żulczyk, Bonda, Miłoszewski – okazała się doskonałym materiałem serialowym: rozbudowane postacie, wyraziste środowiska, napięcie w każdym rozdziale.
Co Przyniesie 2025 Rok?
Zapowiedzi wskazują na dalszy rozwój polskiej produkcji streamingowej. Netflix planuje kolejne sezony 1670 i nowe oryginalne produkcje w gatunkach historycznym i science-fiction. Canal+ zapowiedział serię o polskich alpinistach w Himalajach. Player kontynuuje inwestycje w kryminały i thrillery psychologiczne.
Kluczowym trendem jest internacjonalizacja: polskie seriale coraz częściej kręcone są z myślą o widzu niepolskim. Oznacza to wybór tematów o szerszym zasięgu i obsadę uwzględniającą aktorów znanych za granicą.